Brudne zabawy dla najmłodszych – Polub i Ty

Od kiedy urodziłam Pannę Zuzannę, wszyscy powtarzali mi, że „brudne dziecko to szczęśliwe dziecko”. Czy „brudne zabawy” są uwielbiane czy omijane przez wasze pociechy ? Z własnego doświadczenia powiem wam że… NIE PRAWDA. Ani ja ani moja córa nie lubiłyśmy mieć brudnych rączek, zabawy w piasku to żadne spełnienie marzeń, a papranie się w jedzeniu to koszmar mojego dzieciństwa.

Teraz jednak, kiedy moja 5 latka zaczyna wchodzić w kreatywne zabawy, zaczyna się przekonywać, iż „brudne zabawy”, też są fajne. Dziś, więc pokażę wam, ulubione zabawy mojego dziecka, przy których można pobrudzić za równo siebie, jak i ubrania, dywan, podłogę, ściany, firanki, zasłonki, czy co tam jeszcze w domu macie.

W TYM wpisie mówiłam o tym, jak zająć maluszka, by znaleźć czas dla siebie. W TYM wpisie, pokazywałam czyste kreatywne zabawy, dla dzieci powyżej 3 roku życia, a dziś opowiem wam, o moich ulubieńcach zabaw mojego dziecka, w których brudne dziecko, nawet w wykonaniu Zuzanny może być happy.

Numer 1 

Znana wszystkim ciastolina Play-Doh, oraz jej dziecię Play-Doh Vinci. Cała „masa kolorowej masy”. Piękne, żywe kolory. I nieskończone możliwości lepienia wszystkiego, co nam dusza zapragnie. Oczywiście istnieją także, tańsze zamienniki równie dobre. Jednak pamiętajcie, że ciastolina to nie jest to samo, co zwykła plastelina lub modelina. Jest inna w konsystencji i stanowczo łatwiejsza do wyrobienia w paluszkach, niż klasyczna plastelina. My korzystamy z filmików na youtubie, których inni pokazują, co i jak można ulepić z ciastoliny. PS: Przed zabawą polecam zwinąć dywan z tego fragmentu gdzie będzie odbywała się zabawa, ponieważ bardzo ciężko jest potem wyskrobać ją z dywanu.

Numer 2

Farby do malowania palcami. Dostępne raczej w niewielu kolorach, ale w różnych tubkach, i różnych konsystencjach. Nie drogie, a dają mega dużo frajdy. Do tego polecam takie duże kartony A1 / A2 zamiast małych kartek A4. W dodatku pod spodem w dość dużej ilości i szerokości oraz długości polecam rozłożyć kartki z gazety, oraz ubrać dziecku fartuszek, lub gorsze ciuszki, których nie będzie wam szkoda, jeżeli się ubrudzą…

Numer 3

Piasek kinetyczny lub piankolina. Podobno nie brudzą, ale jednak na dywanie nie da się tym bawić. Proponuję jakąś „kuwetkę” lub coś w tym rodzaju, bo inaczej będzie trzeba to wciągnąć odkurzaczem i będzie po zabawie… Moja córa jest zachwycona.

Numer 4

Odlewy gipsowe. Zabawa dla starszych dzieci, lub z dużą pomocą rodziców. Można kupić po prostu gotowe formy wraz z surowcami do stworzenia gipsu. Zabawa raczej dla chłopców, ponieważ większość zestawów to jednak dinozaury. Są jednak dziewczynki, które również lubią takie motywy.

Numer 5

Na koniec ostatnio, aż nazbyt popularne robienie slajmów. Które chyba jest najmniej sensowne z całej tej listy, jednak jest i sprawia mnóstwo frajdy. Można kupić gotowe zestawy surowców do stworzenia slajmów, a można też poszperać w Internecie i kupić klej, płyn do soczewek, piankę do golenia i parę innych dodatków, by dziecko mogło sobie stworzyć własnego slajma. Nie jest to aż tak rozwijające kreatywność, ale pomaga dzieciom przekonać się do nowych faktur w dotyku.

Brudne zabawy też mogą być fajne…

Może nie jestem idealną mamą, bo cieszę się, że moje dziecko chodzi do przedszkola, i korzysta z tych wszystkich dobroci tam, a w domu, już dużo mniej. Bo nie koniecznie lubię to sprzątać, a Panna Zuzanna tym bardziej. Jednak nie zabraniam jej od czasu do czasu pobawić się takimi gadżetami w domu. Sama, także lubię usiąść z nią i poczuć się jak dziecko. Kiedy ja byłam w jej wieku, nie było takich różnorodności do wyboru. Tym bardziej staram się, by moje dziecko, mogło spróbować wszystkiego.

Macie jeszcze innych swoich ulubieńców, lub wręcz znienawidzone zabawy, które zostawiają masę brudu ? Czy w waszym domu brudne dziecko to szczęśliwe dziecko ? Podzielcie się w komentarzach.