Espresso’wy Lipiec

Miesiąc wakacji za nami. Pierwsza połowa miesiąca obfitowała w koszmarne deszcze na zmianę z upałami. Jednak kiepska pogoda nam nie straszna. Wena twórcza nie opuszczała mojej głowy. Mimo koszmarnych złośliwości rzeczy martwych nie poddałam się i walczyłam do końca, aż zwyciężyłam.

  • Próbując zmienić domenę, skasowałam wszystko.
    (Na szczęście wcześniej importowałam wszystko do pliku).
  • Facebook nie chciał ze mną współpracować,
  • Instagram również się zbuntowała.

Jak by tego było mało, przez ciągłe skoki ciśnienia mój organizm zaczął wariować. Wciąż byłam niewyspana, obolała, generalnie nie do życia. Początek miesiąca to również był ciężki czas, kiedy po przeprowadzce mój organizm się zbuntował i kompletnie odmówił posłuszeństwa. 3 dni zakwasów i leżenia w łóżku.

Na szczęście jak zawsze po burzy wychodzi słońce. Do mnie w końcu również się uśmiechnęło.

  • Udała się zmiana domeny
  • Ruszyła strona internetowa, z której jestem rzeczywiście zadowolona
  • Udało mi się metodą prób i błędów zaimportować wszystkie strony, wpisy, komentarze
  • Udało mi się zaplanować CEL ten duży, na końcu mety. Przede mną opracowanie drobnych kroków.

Nadal walczę z ciągłym zmęczeniem spowodowanym upałami i pierwszy raz w życiu chce odrobiny ochłodzenia. Jednak widzę światełko na końcu tunelu. Mam plan mam cel. Szukam motywacji i wytrwałości. Wierzę w dobrą przyszłość.

Prasówka do kawusi.

  1. Nie przepadam za gotowaniem. Jednak przepis na Jajeczne Muffinki od Kameralnej był świetnym pomysłem. Dziękuję za niego i podaję dalej.
  2. Ponieważ przede mną otwarcie firmy Firma bez ZUS i podobne artykuły teraz u mnie na czasie.

 

A jak minął wasz Lipiec ? Ja już czekam na sierpień. 12.08.2018r zaczynam Urlop w pracy etatowej. Czas na „Mój Czas”.

Follow my blog with Bloglovin